Bo coś tam pogrzebałem w karabinku, coś pozmieniałem i chciałbym to sobie sprawdzić w praniu - w warunkach "stresu startowego". Nie sprawdzę tego przy sylwetkach, ani tym bardziej w killhousie. Nie to nie - pojadę sam.
P.S. A sylwetek nie strzeliłem z przyczyn obiektywnych - brak 2 stojaków, przez co nie mam szans wyrobienia się w 10min.
Jura odpada bo, no bo odpada. Wstępnie do Beskidziaków wybieramy się z Andrzejem. Może nawet bez opcji strzelania, ot tak połazić, pogadać. Myślę, że warto, bo Puchar zaczyna się 2 tygodnie po Beskidzie - ostatnia szansa sprawdzenia sprzętu w warunkach bojowych. Wyjazd raczej w sobotę i powrót z niedzielę.