Nie mam kurtki klubowej. Kupisz mi?

PFTAowskiej z MŚ z logiem WKFT zapomniałem.
Czapkę wybrałem przewiewną, wygodniejszą. Mogę?
Same zawody fajne. Bardzo dużo małych celi, dużo dalekich, dużo kątów.
Ulewa w sobotę taka, że nawet Marcel wyczyścił karabin.
Ja sobie zdjąłem lunetę przed zawodami w sobotę by zobaczyć czemu śrut lata wyżej, a potem wieczorem do czyszczenia. Założyłem ją tuż przed zawodami. Zero bez zmian. fajne doświadczenie.
Najfajniejsza figurka to taka 15ka w wodzie pod kątem 20st na 21m.
Gdy padała to robiła plusk.
Z soboty na niedziele mało spaliśmy, w zasadzie tylko wtedy gdy orkiestra na dole miała przerwę na jedzenie, ale było ok.
pierwszy dzień 37/40
drugi 35/40
Każdego dnia miałem po 1 babolu na celu "niedospudłowania". Bujnęło mnie. w Innych przypadkach bujnęło mnie we właściwą stronę.
Generalnie fajne 2,5dnia. Szkoda że tylko 2,5 osoby pojechało. (te pól bo Wirek dotarł).
AAaa, miło było odwiedzić znajoma Wiejska chatę w Koziegłówkach.
ps. fajnie nie robić zawodów tylko jechać na gotowe by sobie po prostu postrzelać i wieczorem napić się piwa.