Jeśli chodzi o wiatr to była kompletna loteria, zwłaszcza na "płaskim", lepiej było na ścianie leśnej, ja z Martą strzelaliśmy na powiększeniu 45, większość figurek strzelałem kilzonę obok lub na początek grubej kreski krzyża. Tor na pewno bardzo wymagający, dla Marty super trudny bo było dużo dalekich/kątowych celów (moim zdaniem za dużo). W tych warunkach i przy tej wadze karabinka oraz 40 stanowiskach do przejścia mocno wymęczyło dzieciaka. Szczerze to byłem bardzo zaskoczony, że 3/4 punktów dały pierwsze miejsce, zwłaszcza, że przede mną szedł Riti i w pewnym momencie ja już miałem 7 "0" a on mi powiedział, że dopiero 2-wóch nie trafił.
Pod względem wyzwania fajne zawody, ale taki tor to trochę przegięcie to nie była przyjemność, ale rzeźnia, jednak tory powinni się tak konstruować, żeby był jakiś fun, a to co stanowisko to wiedziałeś, że jeśli sprzyja Ci dziś bóg wiatru to masz szansę inaczej pełna loteria. To też pokazuje, że nie pomyślano o juniorach. Dwóch juniorów z HFT z Gdańska w połowie toru znalazło sobie patyki i zaczęli ćwiczyć szermierkę i rękoczyny

.
Co do smrodu, to łodziaki powiedzieli, że ktoś wywalił padlinę.